Wykonawcy terroru » Franz Stangl i Gustav Wagner, fanatycy w służbie nazistowskiej machiny
Pragnę przedstawić dwie postacie ściśle ze sobą powiązane, jako ostrzeżenie przed tym, do czego może doprowadzić władza oddana w ręce fanatycznych ludzi. Ich drogi krzyżowały się w programie T4, w obozach zagłady w okupowanej Polsce, a po wojnie także na trasach ucieczki i w Ameryce Południowej.

Franz Stangl, urodzony w 1908 roku w Altmünster w Austrii, był funkcjonariuszem policji kryminalnej, a od początku lat trzydziestych związanym z ruchem nazistowskim. Po Anschlussie Austrii w 1938 roku trafił do Gestapo w Linzu. W 1940 roku został skierowany do programu T4 i objął funkcję policyjnego nadzoru w zamku Hartheim, jednym z głównych ośrodków, w których mordowano osoby chore psychicznie, niepełnosprawne oraz więźniów politycznych przy użyciu gazu.

Doświadczenie zdobyte w Hartheim szybko wykorzystano w jeszcze bardziej zbrodniczy sposób. W 1942 roku Stangl został mianowany komendantem obozu zagłady Sobibór, a kilka miesięcy później przeniesiono go na to samo stanowisko do Treblinki. Tam nadzorował przemysłowy mord na setkach tysięcy ludzi, głównie Żydów deportowanych z gett Generalnego Gubernatorstwa, ale także z innych krajów Europy. Szacuje się, że w czasie, gdy kierował Treblinką, zamordowano tam blisko dziewięćset tysięcy osób.

Pod koniec wojny Stangla przeniesiono do Triestu, gdzie brał udział w akcjach przeciwko partyzantom i ludności żydowskiej. Po klęsce III Rzeszy został zatrzymany przez Amerykanów, jednak w 1948 roku zdołał zbiec z aresztu. Przedostał się do Włoch, gdzie otrzymał pomoc ze strony biskupa Aloisa Hudala, duchownego zaangażowanego w organizowanie ucieczek nazistowskich zbrodniarzy. Dzięki fałszywym dokumentom przez Syrię dotarł do Brazylii, zamieszkał w okolicach Sao Paulo i pracował między innymi w fabryce Volkswagena, przez lata pod własnym nazwiskiem.

Dopiero w 1967 roku został odnaleziony i aresztowany, po czym wydano go władzom Republiki Federalnej Niemiec. W procesie w Düsseldorfie usłyszał zarzut współodpowiedzialności za śmierć około dziewięciuset tysięcy osób. W 1970 roku skazano go na karę dożywotniego więzienia. W wywiadach udzielonych pod koniec życia próbował usprawiedliwiać swoje czyny jako „wykonywanie obowiązków”, jednocześnie stopniowo przyznając, że jego obecność w obozach i akceptacja zbrodni stanowią jego osobistą winę. Zmarł w więzieniu w 1971 roku na skutek niewydolności serca.

Gustav Wagner, urodzony w 1911 roku w Wiedniu, był jednym z najbliższych współpracowników Stangla. Podobnie jak on, wcześnie związał się z nazizmem, a po ucieczce z Austrii przed aresztowaniem dołączył do struktur SA, następnie do SS. W 1940 roku trafił do zamku Hartheim, gdzie brał udział w programie T4, obsługując między innymi krematoria jako tak zwany palacz, co oznaczało bezpośredni udział w zacieraniu śladów masowych mordów.

Wiosną 1942 roku Wagner został przeniesiony do Sobiboru, gdzie pełnił funkcję zastępcy komendanta i faktycznego nadzorcy codziennego funkcjonowania obozu. Decydował o selekcji nowo przybyłych transportów, wybierał nielicznych więźniów do pracy, reszta trafiała prosto do komór gazowych. Więźniowie nazywali go „bestią” i „wilkiem”, wspominając wyjątkową brutalność, sadystyczne kary, rozrywki polegające na upokarzaniu i zabijaniu ludzi dla kaprysu. W czasie funkcjonowania obozu w Sobiborze zamordowano około dwustu, a według niektórych szacunków nawet dwustu pięćdziesięciu tysięcy osób.

Po wojnie drogi obu zbrodniarzy znów się zeszły. Wagner, początkowo zatrzymany jako zwykły żołnierz, zdołał się ukryć. Pracował fizycznie na budowach, aż przypadkowo spotkał Stangla, który organizował własną ucieczkę. Razem przedostali się do Włoch, skorzystali z tej samej sieci pomocy zorganizowanej przez duchownych i przez Syrię dotarli do Brazylii. Wagner osiadł niedaleko Sao Paulo, przyjął nowe nazwisko i przez lata uchodził za niepozornego robotnika i farmera.

W 1978 roku został rozpoznany i aresztowany. O ekstradycję wystąpiły jednocześnie Niemcy, Polska, Austria oraz Izrael. Sprawa trafiła przed brazylijski Sąd Najwyższy, który w 1979 roku odrzucił wszystkie wnioski, powołując się między innymi na przedawnienie. Wagner pozostał na wolności w Brazylii, publicznie udzielał wywiadów i otwarcie twierdził, że nie czuje najmniejszej skruchy. W 1980 roku znaleziono go martwego z nożem wbitym w pierś. Oficjalnie uznano, że popełnił samobójstwo, jednak do dziś pojawiają się przypuszczenia, że mógł paść ofiarą zemsty.

Historie Franza Stangla i Gustava Wagnera pokazują, że władza oddana w ręce fanatyków i technokratów pozbawionych empatii może zamienić całe państwo w machinę zbrodni. Pokazują też, jak wielu sprawcom udało się przez dziesięciolecia unikać odpowiedzialności, mimo ogromu zbrodni, których się dopuścili.
NOWOŚCI WYDAWNICZE
TAJEMNICE NIEMIECKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH
TWIERDZA ZROSZONA KRWIĄ
DLA PARTNERÓW
Copyright © 2006-2026 Vaterland.pl