O Ernstcie Kaltenbrunnerze nie można powiedzieć żadnego dobrego słowa. Następca Reinharda Heydricha na stanowisku szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) nawet wśród niektórych nazistów wzbudzał odrazę. Namiętny palacz i alkoholik o wyjątkowych skłonnościach sadystycznych. „Cham i prostak”- jak określił go sam szef SS, Heinrich Himmler.
Wszystko to doskonale pasuje do Kaltenbrunnera. Urodził się w 1903 roku w Austrii. Z wykształcenia był prawnikiem i adwokatem. Z nazizmem związał się już na początku lat 30., gdy NSDAP w Austrii była jeszcze nielegalna. Po anschlussie, czyli przyłączeniu Austrii do III Rzeszy w 1938 roku, Kaltenbrunner mógł już działać bez obaw o swoje życie. Nagrodą za ślepe oddanie nazistom był stopień generała SS oraz stanowisko szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy po zmarłym Heydrichu i nieudolnym Brunonie Stenkenbachu. W rękach Kaltenbrunnera znalazła się olbrzymia władza policyjna obejmująca takie organizacje jak Kripo (tajna policja kryminalna), Sipo (tajna policja bezpieczeństwa), SD (służba wywiadowcza SS) oraz Gestapo.
Mówi się, że nadmiar władzy często demoralizuje- w przypadku Kaltenbrunnera ta teza sprawdza się w pełni. Alkohol i papierosy całkowicie go zdominowały. Na nazistowskich spotkaniach palił tak intensywnie, że wielu jego współpracowników dusiło się od dymu w jego gabinecie. Jednocześnie kierował działaniami Einsatzgruppen- oddziałów specjalnych przeznaczonych do masowych zbrodni i ludobójstwa. To on odpowiada za brutalną rozprawę z opozycją antyhitlerowską w 1944 roku.
Gdy III Rzesza zaczęła chylić się ku upadkowi, Kaltenbrunner rozpoczął zacieranie śladów działalności RSHA. Rozpoczęło się masowe palenie i ukrywanie dokumentów. Jednocześnie próbował zabezpieczyć własną przyszłość, gromadząc majątek. Po upadku Berlina próbował dołączyć do ostatniego rządu Rzeszy, lecz doznał udaru. W szpitalu odnaleźli go alianci. Wobec śmierci Himmlera schwytanie Kaltenbrunnera było dla nich bezcennym „trofeum”.
Po zatrzymaniu nikt nie miał wątpliwości, że zostanie skazany na śmierć. Jego zachowanie jedynie to potwierdzało – uwidoczniło się jego chamstwo. Linia obrony, jaką przyjął przed Trybunałem w Norymberdze, była - jak określił to nawet jego adwokat- „żałosna”. Twierdził na przykład, że „w sprawie Holokaustu był zwodzony” oraz że „cała odpowiedzialność za terror spoczywa na Himmlerze jako szefie SS”. Sędziom zajęło zaledwie 20 minut, by wydać wyrok: kara śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano. Nikt nie współczuł umierającemu – nawet ci, którzy tak jak on zostali skazani na śmierć. Powód był prosty: Kaltenbrunner nienawidził wszystkich, a oni nienawidzili jego.