Wykonawcy terroru » Bestie SS z Gross-Rosen. komendanci, strażnicy i strażniczki obozu zagłady
Na zdjęciach z wyzwolonego Gross Rosen widzimy wychudzone sylwetki więźniów, puste baraki i stosy trupów, to one na trwałe zapisały się w zbiorowej pamięci. Rzadziej zadajemy sobie pytanie, kto stał po drugiej stronie drutów, kto wydawał rozkazy, kto podpisywał listy transportowe, kto kazał bić, kopać i dobijać. Za każdą anonimową mundurową sylwetką kryło się konkretne nazwisko, twarz, życiorys, wybory podjęte z zimną krwią albo z oportunizmu.

Gross Rosen nie był jedynie geograficznym punktem na mapie systemu obozów koncentracyjnych, był miejscem w którym spotkały się losy ludzi uformowanych przez ideologię nienawiści i przez obietnicę szybkiej kariery. Komendanci obozu, lekarze, funkcjonariusze gestapo, strażnicy i strażniczki oraz więźniowie funkcyjni stworzyli machinę, która dzień po dniu mieliła tysiące istnień ludzkich, nie pozostawiając po sobie nic poza numerem w kartotece i popiołem w krematorium.

Ten tekst nie opowiada o ofiarach, chociaż to im należy się najgłębszy szacunek. Skupia się na oprawcach, na ludziach którzy włożyli mundur ss i przyjęli zasady świata w którym człowieka można było przeliczyć na normę przerobu kamieniołomu i kalorie przydzielone w zupie. Kim byli w życiu przed obozem, jak trafili do Gross Rosen, co robili na swoich stanowiskach, jak próbowali tłumaczyć się po wojnie. Odpowiedzi na te pytania mówią nie tylko o nich, mówią także o tym, jak łatwo zwyczajni z pozoru ludzie potrafią stać się bestiami, kiedy dostaną w ręce władzę, bezkarność i ideologię która odbiera ofierze człowieczeństwo.

Arthur Rödl był pierwszym komendantem samodzielnego obozu Gross Rosen, uosabiał połączenie fanatycznego nazizmu, brutalności i kompletnie zdemoralizowanej władzy. Urodzony w 1898 roku w Monachium, wychowany w środowisku przesiąkniętym nacjonalizmem, wcześnie związał się z ruchem nazistowskim i SS. Zanim trafił na Śląsk, zbierał doświadczenie w Lichtenburgu, Sachsenburgu i Buchenwaldzie, gdzie zasłynął jako wyjątkowo okrutny Schutzhaftlagerführer. W Gross Rosen od 1941 roku nadzorował rozbudowę obozu z przywięziennej filii do samodzielnego kompleksu, opartego na kamieniołomie granitu i zabójczej pracy niewolniczej. Za jego rządów utrwalił się system wielogodzinnych apelów, natychmiastowych egzekucji i tortur, a także świadomego głodzenia więźniów. Jednocześnie Rödl uchodził wśród swoich za skorumpowanego, nadużywającego alkoholu, jednak dopóki realizował cele SS, tolerowano jego sadyzm. W obliczu klęski III Rzeszy popełnił samobójstwo, unikając procesu za zbrodnie popełnione w Gross Rosen.

Wilhelm Gideon przejął obowiązki komendanta po Rödl’u we wrześniu 1942 roku i kontynuował budowę obozu jako centrum rozległej sieci podobozów. Rocznik 1898, weteran I wojny światowej, typowy karierowy oficer SS, postrzegany jako „sprawny organizator”. Jego okres władzy to dalsze powiększanie obozu, zwiększanie liczby więźniów oraz coraz silniejsze powiązanie Gross Rosen z gospodarką wojenną, między innymi poprzez wykorzystywanie więźniów w zakładach zbrojeniowych. Gideon nie był może tak ostentacyjnie brutalny jak Rödl, lecz to za jego kadencji normy pracy zostały wyśrubowane do granic ludzkich możliwości, a śmiertelność rosła, gdyż więźniowie byli traktowani jak surowiec, który można zużyć i zastąpić nowymi transportami. Po wojnie, mimo śledztw, uniknął skazania, a kiedy historyk Tom Segev odnalazł go w latach siedemdziesiątych, Gideon próbował zaprzeczyć własnej tożsamości, udając, że jest „innym” Wilhelmem Gideonem.

Johannes Hassebroek był ostatnim i najbardziej „technokratycznym” z komendantów Gross Rosen, zarządzał nim od października 1943 roku do końca wojny. Urodzony w 1910 roku, syn strażnika więziennego, od młodości obracał się w klimacie dyscypliny i autorytarnej przemocy. W SS awansował stopniowo, aż powierzono mu kierowanie nie tylko obozem macierzystym, lecz także systemem dziesiątek podobozów. Za Hassebroeka Gross Rosen stał się ogromnym węzłem pracy przymusowej, a liczba więźniów sięgnęła dziesiątek tysięcy, w tym deportowanych z ewakuowanych obozów, jak Auschwitz. Hassebroek narzucał surową dyscyplinę i chronił brutalnych podwładnych, traktując skrajne okrucieństwo jako „narzędzie utrzymania porządku”. Po wojnie został przez Brytyjczyków skazany na dożywocie, wyrok złagodzono, wyszedł na wolność w latach pięćdziesiątych, a później został uniewinniony przez sąd zachodnioniemiecki mimo obciążających zeznań. Do śmierci w 1977 roku twierdził, że „nic nie wiedział”, jednocześnie zachowując dumę ze swojej służby w SS.

Anton Thumann należał do najbardziej znanych katów związanych z Gross Rosen, pełnił funkcję pierwszego Schutzhaftlagerführera, czyli oficera odpowiedzialnego za bezpośrednie kierowanie obozem więźniarskim. Urodzony w 1912 roku stolarz, długo bezrobotny, znalazł w SS i partii nazistowskiej drogę awansu i poczucie władzy. Zaczynał w Dachau, gdzie był strażnikiem i blokowym, potem trafił do Gross Rosen, a następnie do Majdanka i Neuengamme. W Gross Rosen to on organizował codzienny terror, ustalał system kar, nadzorował apeli i pracę w kamieniołomach, wyznaczał więźniów do najcięższych komend. Więźniowie wspominali go jako człowieka, który potrafił bić i kopać aż do śmierci z zupełnym spokojem na twarzy, a jednocześnie wymagał, aby przy egzekucjach panowała „idealna” obozowa dyscyplina. Po wojnie został osądzony przez Brytyjczyków, skazany na śmierć i stracony w 1946 roku.

Albert Lütkemeyer jest przykładem oprawcy, który łączył funkcje w różnych obozach, a w końcowej fazie wojny był bezpośrednio związany z kompleksem Gross Rosen poprzez Arbeitslager Riese w Górach Sowich. Rocznik 1907, oficer SS, najpierw Schutzhaftlagerführer w Neuengamme, osobiście biorący udział w katowaniu więźniów, w 1944 roku został przeniesiony do Riese jako Lagerführer, czyli komendant podobozu podporządkowanego Gross Rosen. Riese było miejscem morderczej pracy przy podziemnych budowach o znaczeniu strategicznym, gdzie więźniów niszczyła kombinacja głodu, zimna, chorób i przemocy ze strony SS. Lütkemeyer odpowiadał za funkcjonowanie tego piekła i wykorzystywał swoją pozycję do dalszych nadużyć. Po wojnie próbował ukryć się pod cudzą tożsamością, jednak został odnaleziony, skazany przez brytyjski sąd wojskowy i stracony w 1947 roku.

Max Hellmut Eschner jako Rapportführer w Gross Rosen uosabiał władzę nad każdym dniem życia więźniów. Urodzony w 1907 roku, niemiecki SS Unterscharführer, odpowiadał za apele, kontrolę stanu więźniów, przekazywanie rozkazów komendanta i Schutzhaftlagerführera. To Rapportführer decydował, jak długo więźniowie będą stali w mrozie lub upale, czy chorego uzna się za „zdolnego do pracy”, czy też zostanie pobity lub skierowany na śmierć. Eschner miał ogromny wpływ na wybór więźniów do kar i transportów, a jego pozycja rosła wraz z rozbudową obozu. Po wojnie trafił w ręce Brytyjczyków, przez pewien czas pozostawał w areszcie, a jego nazwisko pojawiało się w materiałach śledczych dotyczących załogi Gross Rosen.

Eugen Illig należał do personelu Kommandantur obozu i reprezentował ten typ funkcjonariusza, który nie zawsze pojawia się w relacjach więźniów, ale bez którego aparat terroru by nie działał. Jako oficer sztabowy odpowiadał za administracyjną stronę funkcjonowania obozu, obieg rozkazów, dokumentację i raporty do wyższych władz SS. To między innymi przez takich ludzi jak Illig terror przyjmował formę precyzyjnie zaplanowanego systemu, w którym każda śmierć, każdy transport, każda kara były ujęte w tabelach i sprawozdaniach. Formalnie ograniczał się do „prac biurowych”, w praktyce współtworzył strukturę, która zabijała tysiące ludzi, a jego podpisy widniały na dokumentach rozstrzygających o losie więźniów.

Richard Treske kierował w Gross Rosen Polityczną Abteilung, czyli wydziałem Gestapo odpowiedzialnym za przesłuchania, śledztwa, rejestr więźniów i kontakt z policją polityczną na zewnątrz obozu. To w tej komórce zapadały decyzje o zaostrzeniu reżimu wobec konkretnych więźniów, o kierowaniu ich do bunkra, na śledztwo, na egzekucję. Treske i jego podwładni stosowali brutalne metody przesłuchań, a raz „oznaczony” więzień trafiał w tryby mechanizmu, z którego praktycznie nie było powrotu. Polityczna Abteilung była sercem systemu terroru, a jej szef uosabiał policyjne oblicze władzy SS, które pozostawało w cieniu komendanta, lecz w praktyce decydowało o wielu śmierciach.

Friedrich Entress symbolizuje lekarską stronę zbrodni w Gross Rosen. Urodzony w 1914 roku, lekarz medycyny i oficer SS, był jednym z pierwszych obozowych lekarzy, którzy służyli w Gross Rosen, zanim zasłynął z działalności w Auschwitz i Mauthausen. Jako Lagerarzt nie tylko nadzorował „selekcje” więźniów uznanych za „niezdolnych do pracy”, ale też stosował metody zabijania za pomocą zastrzyków fenolu w serce, traktując to jako „oszczędny” sposób pozbywania się chorych i wyczerpanych. Dla Entressa ciało więźnia było materiałem do eksperymentów, a decyzja o życiu lub śmierci miała formę lakonicznej notatki w karcie chorobowej. Po wojnie został skazany na śmierć i stracony, lecz w wielu relacjach byłych więźniów Gross Rosen pozostaje figurą lekarza, który zamiast leczyć, wybierał ofiary do zabicia.

Karl Babor był kolejnym lekarzem obozowym związanym z Gross Rosen, Austriakiem urodzonym w 1918 roku, specjalizującym się w mordowaniu więźniów zastrzykami fenolu. Jako SS Hauptsturmführer pełnił funkcje lekarza w kilku obozach, w tym w Gross Rosen, gdzie jego zadaniem było utrzymywanie „zdolności produkcyjnej” więźniów, co w praktyce oznaczało eliminowanie słabych i chorych. Babor uczestniczył w selekcjach, podpisywał skierowania do transportów śmierci i stosował metody zabijania uznawane w SS za „humanitarne”, bo szybkie i tanie. Po wojnie uciekł, przez lata żył pod zmienionym nazwiskiem, został rozpoznany dzięki świadectwom ocalałych z Gross Rosen i innych obozów, a ostatecznie zginął w tajemniczych okolicznościach na emigracji, popełniając samobójstwo, gdy groziło mu ujęcie.

Heinrich Rindfleisch i Heinz Thilo należeli do grupy lekarzy, którzy pełnili służbę w Abteilung V obozu Gross Rosen w ostatniej fazie wojny. Rindfleisch, lekarz SS, wcześniej brał udział w eksperymentach i selekcjach w innych obozach, między innymi w Majdanku, skąd przeniesiono go do Gross Rosen. Thilo natomiast był znany z udziału w selekcjach w Auschwitz, zanim objął funkcję lekarza w kompleksie Gross Rosen. Obaj zajmowali się „regulowaniem” liczby więźniów, decydowali, kto zostanie w pracy, kto trafi do rewiru, a kto zostanie uznany za bezużytecznego i skazany na śmierć. Ich podpisy na kartach chorobowych więźniów często były de facto wyrokiem śmierci, wykonywanym albo bezpośrednio w obozie, albo poprzez skierowanie na transport ewakuacyjny, który kończył się w innym miejscu zagłady.

Jane Bernigau była Oberaufseherin, czyli główną strażniczką w żeńskich częściach systemu Gross Rosen, oraz osobą odpowiedzialną za szkolenie nowych strażniczek. Urodzona w 1908 roku, przed wojną pracowała w sierocińcach, później związała się z systemem obozów koncentracyjnych, służyła między innymi w Lichtenburgu, Ravensbrück i Mauthausen. W 1944 roku została skierowana do Gross Rosen jako najwyższa rangą strażniczka kobiecego personelu. Nadzorowała kobiece podobozy, dbała o „sprawne funkcjonowanie” pracy przymusowej więźniarek oraz prowadziła wstępne szkolenia kandydatek na strażniczki, które po przeszkoleniu trafiały do takich miejsc jak Langenbielau czy Reichenbach. Pod jej okiem młode kobiety uczyły się, jak krzyczeć, bić, pchać więźniarki do pracy, jak brać udział w selekcjach i jak zachować się podczas ewakuacji. Po wojnie Bernigau nigdy nie została skazana, była jedynie kilkakrotnie przesłuchiwana przez władze, żyła spokojnie w RFN aż do śmierci w 1992 roku, co pokazuje, jak wielu oprawców z Gross Rosen uniknęło kary.

Irene Haschke jest jednym z przykładów strażniczek, które przeszły szkolenie w Gross Rosen i później brały udział w zbrodniach w innych obozach. Urodzona w 1921 roku, pracowała w fabryce tekstyliów, zanim została zwerbowana przez SS. W 1944 roku skierowano ją na pięciotygodniowe przeszkolenie do Gross Rosen, gdzie uczyła się dyscypliny, zasad „służby obozowej” i brutalnego traktowania więźniów. Potem wysłano ją do podobozu w Sudetach, a w końcu do Bergen Belsen, gdzie uczestniczyła w funkcjonowaniu obozu w ostatnich, najstraszliwszych miesiącach jego istnienia. Po wojnie stanęła przed brytyjskim trybunałem w procesie załogi Belsen i została skazana za zbrodnie wojenne. Jej droga pokazuje, że Gross Rosen był nie tylko miejscem mordu, lecz także szkołą dla żeńskiego personelu obozowego, który wykorzystywano w całym systemie obozów koncentracyjnych.

Kaci w mundurach SS i więźniowie funkcyjni, których nazwisk często nie odnotowano, stanowili większość aparatu terroru w Gross Rosen. Wśród nich znajdowali się Blockführerzy odpowiedzialni za poszczególne baraki, wachmani pilnujący więźniów przy pracy w kamieniołomach i warsztatach, a także kapo i starsi blokowi rekrutowani spośród więźniów kryminalnych lub tych, którzy zgodzili się współpracować. To oni na rozkaz komendanta i Schutzhaftlagerführera bili, kopali i zabijali, prowadzili kolumny robocze, meldowali o „niewywiązaniu się z norm”, wymuszali dyscyplinę, aby samemu zachować odrobinę przywilejów. Struktura władzy została pomyślana tak, by okrucieństwo przenikało wszystkie poziomy, od komendanta po kapo, a odpowiedzialność rozmywała się między setki nazwisk. Nie wszystkie udało się ustalić, nie wszyscy stanęli przed sądem, ale wszyscy razem tworzyli system, który uczynił z Gross Rosen jedno z najokrutniejszych miejsc w sieci nazistowskich obozów.
NOWOŚCI WYDAWNICZE
TAJEMNICE NIEMIECKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH
TWIERDZA ZROSZONA KRWIĄ
DLA PARTNERÓW
Copyright © 2006-2026 Vaterland.pl