Operacja „Barbarossa” rozpoczęła się 22 czerwca 1941 r. o godzinie 3 nad ranem. Armia niemiecka, licząca ok. 4 mln żołnierzy wraz z sojusznikami, zaatakowała na całej długości linii frontu. Druzgocącym uderzeniem rozbito pierwsze zgrupowania Armii Czerwonej i posuwano się średnio nawet o 50 km dziennie w głąb ZSRR. Agresja na ZSRR jest dziś uznawana za największy błąd Hitlera podczas całej wojny. Rzeczywiście było to działanie bardzo ryzykowne i przez wielu historyków oceniane jako błędne, ale do niepowodzenia pierwszej ofensywy (do 8 grudnia 1941 r.) przyczyniło się wiele wewnętrznych czynników w III Rzeszy.
Pierwszym z nich była organizacja pracy w fabrykach zbrojeniowych. Pracowali w nich głównie mężczyźni. Dlaczego jest to istotne? Ponieważ w Związku Radzieckim, na wzór gospodarki totalnej, w fabrykach w bardzo dużym stopniu pracowały kobiety. Niemiecka kobieta w swoim kraju była w porównaniu z kobietami na wschodzie stosunkowo uprzywilejowana- zachowywała bardziej „tradycyjną” rolę. Gdyby w Niemczech szerzej wykorzystano pracę kobiet w przemyśle zbrojeniowym, pozwoliłoby to sformować dodatkowo nawet kilkanaście dywizji więcej niż faktycznie powstało.
Drugim poważnym ciosem dla powodzenia kampanii był zamiar Hitlera, by na ziemiach ZSRR „broń mogli nosić tylko Niemcy”. Było to symboliczne hasło, za którym stała niechęć do polegania na sojusznikach. W praktyce Rumuni, Finowie, Węgrzy i inni rzeczywiście wzięli udział w ataku, ale nie obdarzano ich pełnym zaufaniem i najczęściej odciążali Wehrmacht na odcinkach drugorzędnych. Ich pomoc okazała się szczególnie potrzebna dopiero po klęskach pod Moskwą, Stalingradem i Kurskiem, kiedy Hitler sam prosił o zaangażowanie większej liczby wojsk na linii frontu.
Trzeci czynnik niepowodzenia ataku na wschód wynikał po części z drugiego. Wystarczy spojrzeć na sprzęt, jakim posługiwali się sojusznicy Rzeszy podczas tej kampanii. Był to w większości sprzęt zdobyczny lub przestarzały. Przed atakiem około 20% uzbrojenia sojuszników pochodziło z arsenałów niemieckich, ale był to często stary, mało wartościowy bojowo sprzęt. W użyciu znajdowały się także działa i czołgi pamiętające jeszcze I wojnę światową. Najwięcej takich „zabytków” posiadali Rumuni- nowszy sprzęt niemiecki otrzymywali w zamian za ropę naftową.
Dopóki Armia Czerwona cofała się w głąb kraju, nie miało to większego znaczenia, czym walczyli sojusznicy Rzeszy (wyjątkiem byli Słowacy- na ok. 75 000 żołnierzy do realnej walki zdolni byli wystawić ok. 20 000, tworzących tzw. szybka dywizję – w 100% zmotoryzowaną; jej wartość bojowa w późniejszym okresie znacząco spadła i została wycofana z pierwszej linii). Problem pojawił się, gdy Armia Czerwona przeszła do ofensywy. Na odcinkach, gdzie broniły się słabiej wyposażone oddziały rumuńskie, węgierskie, włoskie czy słowackie, opór był niewielki, a Rosjanie łatwo przełamywali front.
Najlepszym przykładem jest bitwa pod Stalingradem- jeśli spojrzymy, kto zabezpieczał flanki w czasie, gdy Wehrmacht walczył w mieście o każdy budynek, zobaczymy właśnie wymienione narody. To ich linie zostały przerwane pierwsze.
Czwartym poważnym, i chyba najczęściej wymienianym błędem Niemców było traktowanie ludności miejscowej (szczególnie na Ukrainie i w Rosji). Zbrodnie, jakich dopuszczali się naziści, błyskawicznie zmieniły stosunek ludności do Wehrmachtu. Początkowo wojska niemieckie były w wielu miejscach witane jako wyzwoliciele spod władzy Stalina. Świadczy o tym skala ochotniczego werbunku: do formacji podporządkowanych Niemcom zgłosiło się około 1 mln Rosjan (w tym oddziały generała Własowa), ok. 500 tys. Ukraińców (m.in. do dywizji „Galizien”) oraz setki tysięcy Bałtów, Białorusinów i Kozaków.
Sytuacja wydawała się Niemcom „niegroźna”, gdy zbrodnie były popełniane, bo wpisywały się w założenia Hitlera- zakładające między innymi likwidację nawet 20 mln Słowian na terenie samego ZSRR. Ale skutki polityczne pojawiły się później. Rosenberg, na polecenie Hitlera, zaproponował ukraińskim przywódcom utworzenie państwa satelickiego w zamian za 1 mln ochotników do Wehrmachtu. Miało to miejsce w 1943 r. Ukraińcy, widząc skalę terroru i wiedząc, że są to obietnice bez pokrycia, nie zaufali Niemcom- udział ukraińskiej ludności w strukturach Wehrmachtu w końcowej fazie wojny był już niewielki.
Piątym głównym niedopatrzeniem było przesunięcie wojsk pancernych spod Moskwy w kierunku Kijowa. Głównym celem Grupy Armii „Środek” feldmarszałka von Bocka było zajęcie stolicy- dlatego dysponowała ona około połową czołgów przeznaczonych do kampanii. To ona miała zadać największe uderzenie. Kiedy front przesuwał się na wschód, poważną przeszkodą okazał się Kijów – główny cel Grupy Armii „Południe” feldmarszałka von Rundstedta, a w praktyce sił, którymi dowodził generał Paulus.
Aby zdobyć Kijów, potrzebowano większej liczby ciężkiego sprzętu, niż znajdował się wtedy na południu. Z tego powodu dywizje pancerne z Grupy Armii „Środek” musiały zostać odciągnięte od kierunku moskiewskiego, wykonać głębokie obejście, tracąc paliwo, części zamienne i ludzi- a potem wracać na północ, już w gorszych warunkach pogodowych. Szybkość zdobywania terenu przez Niemców znacząco spadła. Trzeba dodać, że była już późna jesień i początek zimy, co znacznie utrudniało ruchy jednostek- drogi zamieniały się w morze błota.
Był moment, gdy Hitler z furią naciskał na von Bocka, by „parł naprzód”. Trudno powiedzieć, czy zdawał sobie sprawę, że linie zaopatrzeniowe miały już ok. 2000 km długości, żołnierze wciąż nosili letnie umundurowanie, a temperatura spadała do –20, a nawet –30 stopni. Kolejna pomyłka OKW (Oberkommando der Wehrmacht) pojawiła się już na etapie planowania agresji- nie wzięto pod uwagę, że wraz ze zdobywaniem terenu front będzie się coraz bardziej wydłużał.
Niemiecki Blitzkrieg na tak ogromnym obszarze zwyczajnie się nie sprawdził. Był taktyką idealną w przypadku inwazji na Polskę, Francję, Norwegię, Danię czy na Bałkanach, ale nie na terenie dziesięć razy większym od Rzeszy! Kolejną rzadziej poruszaną kwestią jest sama konstrukcja niemieckich pojazdów- wiele z nich miało skomplikowane układy jezdne z kołami zachodzącymi na siebie. Miał to być atut w terenie, w praktyce dawało dobre efekty do czasu zimy. Niemcy zakładali, że pokonają Sowietów w 3–4 miesiące. Gdy nadszedł mróz, lód wciskał się między koła-- bywało, że nie dało się ich rozkuć, a maszyna całkowicie unieruchamiała się. Bez czołgów prowadzenie wojny manewrowej było praktycznie niemożliwe- była to więc „kula w kolano”, i to własna.
Trzeba też przypomnieć, że Niemcy do transportu na wschodzie używali w ogromnej mierze koni, co ostatecznie obala mit o 100% zmotoryzowaniu armii już we wrześniu 1939 r.
Po przeczytaniu tego krótkiego artykułu widać, że niepowodzenie Niemców na froncie wschodnim było reakcją łańcuchową. Od wojny w Jugosławii, która opóźniła atak o około miesiąc (Hitler pierwotnie zakładał rozpoczęcie ofensywy na ZSRR w maju), po błędne założenia dotyczące tempa kampanii, logistyki, traktowania ludności i sojuszników. To również miało ogromne, jeśli nie kluczowe znaczenie.
Gdyby zima przyszła po zajęciu Moskwy? Możemy się tylko zastanawiać, jak wyglądałby świat, gdyby Jugosławia powiedziała „tak” i poszła w ślady swoich sąsiadów, atakując ZSRR. Wielka Wojna Ojczyźniana pokazuje, że II wojna światowa to ogromna układanka, w której pozornie drobne decyzje i opóźnienia potrafiły całkowicie zmienić bieg dziejów- a to, co wydarzyło się od czerwca do grudnia 1941 r., miało swój początek znacznie wcześniej, w najmniej spodziewanych momentach historii.
Autor: Wiktor Kruk