Artykuły » Narodowości Związku Radzieckiego w Służbie III Rzeszy
W 1941 roku Wehrmacht uderzył na Związek Radziecki. W wyniku serii zwycięstw armii niemieckiej na terenach okupowanych znalazło się kilka milionów ludzi, którzy niejednokrotnie chcieli dalej walczyć- tym razem już w niemieckich mundurach- przeciwko ZSRR. Według ideologii nazistowskiej byli to ludzie nadający się jedynie do niewolniczej pracy na rzecz Niemiec. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać po wielkich klęskach wojsk niemieckich pod Stalingradem i Kurskiem. Wraz z pogarszającą się sytuacją na froncie zmienił się także stosunek władz niemieckich do ludności podbitej.

Trzeba jednak pamiętać, że zdecydowana większość mieszkańców Związku Radzieckiego walczyła po stronie Armii Czerwonej przeciwko III Rzeszy, a formacje kolaboracyjne stanowiły mniejszość, choć głośną i krwawą. Motywacje osób wstępujących do tych oddziałów były różne: od skrajnego antykomunizmu, przez chęć odwetu za represje sowieckie, po strach, oportunizm czy nadzieję na przetrwanie.

Niemcy zaczęli tworzyć oddziały ukraińskie, kozackie, turkiestańskie, tatarskie (m.in. Tatarów krymskich), formacje złożone z radzieckich muzułmanów, a także jednostki białoruskie. Początkowo tego rodzaju oddziały wykorzystywano głównie do pilnowania obozów koncentracyjnych lub do walki z partyzantką na terenach Polski i okupowanych ziem Związku Radzieckiego. Z czasem jednak zaczęto tworzyć również regularne jednostki wojskowe.

Tak było w przypadku Ukraińców, którzy nie tylko wystawiali straże do obozów koncentracyjnych, lecz zdołali także utworzyć Ukraińską Armię Narodową w sile dwóch dywizji. W szeregach Waffen-SS powstały dwie duże jednostki: dywizja SS „Galizien” („Galicja”) oraz „Hałyczyna”. Wielu dawnych członków tych formacji przeżyło wojnę. Pod jej koniec znaleźli się na Zachodzie, skąd- zaopatrzeni w fałszywe dokumenty- przedostali się między innymi do Wielkiej Brytanii.

Kolejną grupą, która utworzyła oddziały wiernie stojące u boku wojsk hitlerowskich, byli Rosjanie. Powstała RONA- Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa (Russkaja Osvoboditielnaja Narodnaja Armija) dowodzona przez generała Bronisława Kamińskiego. Mieszkańcom Warszawy formacja ta znana jest bardzo dobrze- brała udział w pacyfikacji Powstania Warszawskiego.

Los nie okazał się jednak dla Kamińskiego łaskawy. Jego ludzie dopuścili się serii gwałtów na niemieckich pielęgniarkach, które następnie zamordowano. W dowództwie SS, któremu jednostka podlegała, uznano, że „czara goryczy się przelała”. Generał Kamiński został rozstrzelany na osobisty rozkaz Heinricha Himmlera, szefa SS.

Inaczej potoczyły się losy generała Andrieja Własowa. U boku Niemców stworzył ROA- Rosyjską Armię Wyzwoleńczą, stanowiącą część Komitetu Wyzwolenia Narodów Rosji (KWNR). Siły Własowa liczyły trzy dywizje piechoty, z czego tylko jedna była w pełni zdolna do walki. Jednostki te sformowano jednak zbyt późno (styczeń 1945 roku), by mogły wpłynąć na losy wojny.

Ruch Własowa miał tylko krótki moment „chwały”: widząc, że wojna jest przegrana, generał i jego ludzie wsparli powstanie antyniemieckie w czeskiej Pradze. Nie uratowało to jednak samego Własowa. Stalin uważał tych, którzy służyli Niemcom, za zdrajców, dla których przewidziane były jedynie dwie kary: śmierć przed plutonem egzekucyjnym lub zesłanie na Syberię. Generał Własow poddał się Amerykanom 11 maja 1945 roku. Już dzień później został przekazany stronie radzieckiej. Po krótkim procesie skazano go na śmierć, a wyrok wykonano 2 sierpnia 1946 roku.

Cennymi sojusznikami wojsk niemieckich stali się również Kozacy. Liczyli oni na to, że po pokonaniu Związku Radzieckiego Hitler zgodzi się na utworzenie niepodległego państwa kozackiego. W niemieckich rękach znalazło się co najmniej 80 tysięcy Kozaków, do tego dochodzili jeszcze ci mieszkający na terenach Ukrainy i Kaukazu. Łącznie, według ocen niemieckiego sztabu, można było powołać około 200 tysięcy ludzi. Kozacy nienawidzili komunizmu, z którym walczyli już w latach 1918–1919, i postanowili poprzeć Hitlera, licząc na realizację własnych celów. Pierwsze oddziały kozackie u boku Niemiec zaczęły powstawać już w 1941 roku, ale na prawdziwe sformowanie większej jednostki trzeba było poczekać do 1943 roku, kiedy powstała 1. Kozacka Dywizja Kawalerii. Choć dowodził nią niemiecki generał Helmut von Pannwitz, w dywizji pielęgnowano tradycyjne uzbrojenie, jak słynne kozackie szable „szaški”, dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Podtrzymywano także tradycje jazdy konnej.

Już podczas walk na froncie wschodnim niemieccy dowódcy wyrażali się o tej jednostce z uznaniem, natomiast miejscowa ludność zapamiętała ją jako bezwzględną formację pacyfikującą wsie i walczącą z partyzantką. Według wspomnień jednego z mieszkańców Kozacy mieli zwyczaj wjeżdżać do osad konno „na stojąco”, mordować, rabować, gwałcić i palić.

Prawdziwą „karą” dla Kozaków- jak sami to określali było przeniesienie ich na Bałkany latem 1943 roku. Uważali, że ich miejsce jest w Rosji, w walce z bolszewizmem. Dopiero ściągnięcie żywej legendy ich formacji z czasów wojny domowej, generała Piotra Krasnowa, zapobiegło buntom w dywizji. Krasnow cieszył się wśród Kozaków najwyższym autorytetem.

Dywizję przetransportowano na Bałkany, pozwalając żołnierzom zabrać rodziny. Niemieccy oficerowie przekonywali swoich podwładnych, że także w Jugosławii działają komuniści, z którymi trzeba walczyć. Na terenie okupowanej Jugosławii zła sława dywizji osiągnęła swoje apogeum. W 1944 roku jednostka włączyła się do walk z Armią Czerwoną, tocząc ciężkie boje m.in. pod Mohaczem i w okolicach Eszeku. Wycofując się, dywizja kierowała się ku Austrii, gdzie zastał ją koniec wojny. Kozacy poddali się Brytyjczykom – ale ich los był już przesądzony.

Na mocy porozumień aliantów zachodnich z ZSRR wszyscy obywatele radzieccy, którzy znaleźli się w Niemczech po 1941 roku, mieli zostać przekazani stronie radzieckiej. Tym samym los tych ludzi został przypieczętowany. Czeczeni, Kozacy, Ukraińcy, Tatarzy krymscy i przedstawiciele innych narodowości zostali wydani władzom Związku Radzieckiego, skąd pochodzili. Natychmiast zaczęły działać radzieckie sądy specjalne. Najczęściej zapadały wyroki śmierci lub wieloletnie zesłania na Syberię. Taki los spotkał około pół miliona Czeczenów, którzy zostali deportowani na Wschód.

Jeśli chodzi o mieszkańców państw bałtyckich, wielu z nich jeszcze przez kilka lat po wojnie działało w partyzantce, stawiając opór Armii Czerwonej- niestety, z takim samym skutkiem jak w przypadku Polski.

Na zakończenie warto polecić książkę „Zdradzeni” Nicholasa Bethella, która szerzej omawia losy ludzi uznanych po wojnie za „zdrajców” i wydanych władzom ZSRR.
NOWOŚCI WYDAWNICZE
TAJEMNICE NIEMIECKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH
TWIERDZA ZROSZONA KRWIĄ
DLA PARTNERÓW
Copyright © 2006-2026 Vaterland.pl