Artykuły » Albert Göring przeciwieństwo Hermanna Göringa
Wśród wielu postaci III Rzeszy brat marszałka Rzeszy Hermanna Göringa był postacią szczególną. Albert Göring, urodzony 9 marca 1895 roku w berlińskim Friedenau, był ponad dwa lata młodszy od „sławnego brata”, a zarazem jego całkowitym przeciwieństwem. Był przeciwnikiem nazizmu, obojętny na rasistowskie obsesje epoki, życzliwie nastawiony do Żydów i Słowian. Jedna z jego żon, Czeszka Mila Klazarová, pochodziła właśnie z tego kręgu kulturowego, co w oczach nazistów uchodziło za poważne wykroczenie przeciwko „czystości rasowej”.

Albert wychował się w zamożnym domu, lecz od młodości uchodził za człowieka wrażliwego, skłonnego do melancholii, bardziej zainteresowanego sztuką i wygodnym życiem niż polityką. Studiował inżynierię, ale pociągały go film, muzyka, towarzyskie życie Berlina lat dwudziestych. W przeciwieństwie do Hermanna nie fascynowały go skrajnie prawicowe ideologie, a późniejsze hasła narodowego socjalizmu uważał za sprzeczne z własnym systemem wartości. Odrzucał zarówno antysemityzm, jak i rasizm, w relacjach z ludźmi kierował się raczej osobistą sympatią i poczuciem przyzwoitości niż narodowością czy pochodzeniem.

Po przejęciu władzy przez nazistów w Niemczech w 1933 roku Albert opuścił kraj i przeniósł się do Austrii. W Wiedniu pracował w przemyśle filmowym, między innymi jako dyrektor techniczny w firmie Tobis-Sascha Filmindustrie. Z rosnącym niepokojem obserwował, jak w jego ojczyźnie narasta przemoc wobec Żydów i przeciwników politycznych. Nie ukrywał przed nikim, także przed własnym bratem, że pogardza narodowym socjalizmem oraz brutalnym antysemityzmem nowej władzy. Wspominano go jako człowieka, który mówił o Hitlerze z jawną pogardą, co już samo w sobie było ryzykowne.

Po Anschlussie Austrii w marcu 1938 roku naziści szybko zauważyli jego postawę. Istnieją relacje mówiące, że Albert, widząc w Wiedniu upokarzanie żydowskich kobiet zmuszanych do szorowania ulic, dołączył do nich, ukląkł na jezdni i zaczął czyścić bruk razem z nimi. Został zatrzymany, lecz po wylegitymowaniu i podaniu nazwiska wypuszczono go, obawiając się konsekwencji konfliktu z bratem, jednym z najpotężniejszych ludzi w Rzeszy. Podobne zajście opisywano także w związku z jego interwencją w obronie starszej żydowskiej kobiety, którą bito na ulicy. Albert nie wahał się stanąć w jej obronie, co ponownie skończyło się zatrzymaniem, a następnie, po rozpoznaniu nazwiska, jego uwolnieniem.

W tym okresie pomagał również swoim żydowskim znajomym w opuszczeniu Austrii. Używał zarówno osobistych kontaktów, jak i wpływów nazwiska Göring. Wstawił się między innymi za swoim dawnym szefem, producentem filmowym Oskarem Pilzerem. Gdy Pilzera aresztowało Gestapo, Albert interweniował i doprowadził do jego zwolnienia, a następnie pomógł jemu i rodzinie wydostać się z kraju. Zwracał się także do Hermanna w sprawie słynnego kompozytora Franza Lehára, którego żona była Żydówką. Interwencja u brata doprowadziła do uznania tego małżeństwa za „uprzywilejowane mieszane”, co uchroniło Sophie Lehár przed deportacją.

Z czasem Albert świadomie zaczął wykorzystywać fakt, że nazwisko Göring budziło w nazistowskim aparacie strach i respekt. Podpisywał pisma dotyczące zwolnień z aresztów i obozów, często ograniczając się do samego „Göring”. Urzędnicy i funkcjonariusze, przekonani, że mają do czynienia z rozkazem marszałka Rzeszy, wykonywali polecenia bez zadawania pytań. W ten sposób udawało się wyciągać z więzień lekarzy, urzędników, członków ruchu oporu, a także zwykłych Żydów skazanych na deportację.

Albert pomagał również ludziom, którzy chcieli uciec z okupowanej Europy. Tym, którzy mieli środki finansowe, organizował wyjazd i dokumenty. Osobom ubogim pomagał z własnych pieniędzy, załatwiał fałszywe papiery poprzez zaprzyjaźnione osoby zajmujące się takim procederem. Jego działalność wchodziła coraz wyraźniej w konflikt z interesami nazistowskiego państwa, dlatego Hermann wielokrotnie wzywał brata, aby „trzymał się z daleka od polityki” i ostrzegał, że skończy tragicznie. Albert nie zamierzał jednak z tych działań rezygnować i konsekwentnie robił swoje.

Po zajęciu Czechosłowacji Albert trafił do Protektoratu Czech i Moraw, gdzie objął stanowisko dyrektora do spraw eksportu w zakładach Škody w Pilźnie. Większość źródeł podkreśla, że posadę tę zawdzięczał w dużym stopniu wpływom Hermanna, który liczył, że praca w ważnym dla Wehrmachtu koncernie „ustawi” młodszego brata po stronie reżimu i przynajmniej częściowo go „nawróci” na nazizm. Stało się odwrotnie.

W Škodzie Albert kontynuował pomoc prześladowanym. Wspierał drobne sabotaże w fabryce, na przykład produkowanie wadliwej amunicji, oraz utrzymywał kontakty z czeskim podziemiem. Gdy jeden z lekarzy zakładowych trafił do obozu koncentracyjnego, Albert wysłał pismo z żądaniem jego zwolnienia, podpisane po prostu „Göring”, i więźnia wypuszczono. Według powojennych relacji podobnych interwencji było więcej, choć nie wszystkie zostały udokumentowane w archiwach.

Najbardziej znanym epizodem jego działalności była akcja w obozie Theresienstadt. Albert przyjechał tam jako przedstawiciel zakładów Škody z oficjalnym zadaniem znalezienia robotników. Przedstawił się jako dyrektor z wielkiego koncernu związanego z Hermannem Göringiem. Komendant obozu, świadomy znaczenia tego nazwiska, uznał, że rodzinie marszałka Rzeszy nie wypada odmawiać, i wydał mu grupę więźniów jako rzekomych robotników dla fabryki. Kolumna ciężarówek wyjechała z obozu, lecz zamiast do zakładów zatrzymała się w lesie, gdzie ludzi wypuszczono na wolność.

Według różnych relacji, w wyniku interwencji Alberta, zarówno w Theresienstadt, jak i w innych miejscach, uratowano dziesiątki, a być może nawet setki osób. Dokładnej liczby ocaliń nie da się dziś wiarygodnie ustalić, ponieważ część akcji opierała się na ustnych uzgodnieniach i nie pozostawiła po sobie pełnej dokumentacji. Wiadomo jednak, że wiele osób po wojnie zgłaszało się i składało zeznania na jego korzyść, potwierdzając, że zawdzięczało mu życie lub co najmniej uwolnienie z więzienia.

W czasie pracy w Protektoracie Albert poznał Milę Klazarovą, młodą Czeszkę, byłą królową piękności. Mimo nadzoru Gestapo i niechęci władz do związków Niemców ze Słowiankami postanowił się z nią ożenić. Ślub odbył się 23 czerwca 1942 roku w Salzburgu. Hermann nie pojawił się na uroczystości i był tym małżeństwem oburzony, uważał je za „pohańbienie rasy”. W nazistowskiej ideologii tego typu związek uchodził za coś bardzo nagannego, co mogło mieć poważne konsekwencje dla obojga małżonków, choć w praktyce pozycja Hermanna chroniła brata przed najostrzejszymi represjami.

Małżeństwo z Milą dodatkowo skupiło uwagę Gestapo na Albercie. Jego nazwisko wciąż w pewnym stopniu chroniło go przed najgorszym losem, ale raporty na jego temat trafiały na coraz wyższe szczeble aparatu represji. W 1944 roku wydano nawet nakaz jego aresztowania, ostatecznie jednak do dużego procesu nie doszło, głównie dlatego, że Hermann mimo rosnącego ideowego dystansu wciąż go chronił. Z tego związku urodziła się jedyna córka Alberta, Elisabeth. Po wojnie Mila wyemigrowała z dzieckiem do Ameryki Południowej, gdzie ułożyła sobie życie z dala od nazwiska Göring.

9 maja 1945 roku, dzień po ogłoszeniu kapitulacji Niemiec, Albert sam zgłosił się do amerykańskich władz w Salzburgu. Został aresztowany i przewieziony do ośrodka przesłuchań w Augsburgu, gdzie przebywał też jego brat Hermann. Później trafił do więzienia w Norymberdze, co automatycznie postawiło go w gronie potencjalnych zbrodniarzy wojennych. W oczach opinii publicznej nazwisko Göring budziło jednoznaczne skojarzenia.

W czasie przesłuchań Albert konsekwentnie twierdził, że przez całą wojnę pomagał ofiarom reżimu. Śledczy początkowo odnosili się do tych słów z dużą nieufnością. Dopiero, gdy zaczęli zgłaszać się ludzie, którym rzeczywiście pomógł, sytuacja zaczęła się zmieniać. Odnalazła się także sporządzona przez niego lista osób, którym w czasie wojny udzielił pomocy. Zawierała trzydzieści cztery nazwiska, choć niektóre powojenne relacje sugerują, że w rzeczywistości uratowanych było więcej. Zeznania ocalonych, dokumenty z Gestapo oraz materiały z zakładów Škody potwierdziły część jego opowieści i doprowadziły do oczyszczenia go z zarzutów współodpowiedzialności za zbrodnie wojenne.

Po zwolnieniu z amerykańskiego aresztu Albert został jeszcze raz zatrzymany, tym razem przez władze czechosłowackie, które badały jego rolę jako dyrektora fabryki produkującej na potrzeby Wehrmachtu. Tu również na jego korzyść zadziałały zeznania dawnych pracowników i ludzi z ruchu oporu. Potwierdzono, że wykorzystywał swoje stanowisko, aby pomagać prześladowanym, a nie ich gnębić. Ostatecznie został zwolniony. Mimo osobistego cierpienia i życia w cieniu nazwiska Hermanna, Albert nigdy nie zdecydował się zeznawać przeciwko bratu, pamiętał, że ten kilkakrotnie ratował mu życie i wolność w czasie wojny, choć obaj szli zupełnie odmiennymi drogami.

Powojenne lata były dla Alberta bardzo trudne. Nazwisko, które w czasie wojny otwierało drzwi i pozwalało ratować ludzi, po 1945 roku stało się ciężarem. W wielu środowiskach w Niemczech Zachodnich nikt nie chciał mieć nic wspólnego z człowiekiem o nazwisku Göring, niezależnie od jego indywidualnego życiorysu. Albert imał się dorywczych zajęć, pracował jako tłumacz, pisarz, projektant w przedsiębiorstwie budowlanym. Przez pewien czas przebywał także w Argentynie, dokąd przeniesiono go dla bezpieczeństwa, zanim mógł na stałe wrócić do Europy.

Ostatnie lata spędził w Monachium, żyjąc skromnie, na niewielkiej rencie państwowej oraz z pomocą osób, którym kiedyś pomagał. Wiedząc, że po jego śmierci renta przejdzie na żonę, w 1966 roku poślubił swoją gospodynię, aby zapewnić jej środki do życia. Tydzień później, 20 grudnia 1966 roku, zmarł w szpitalu w Neuenbürg. Został pochowany w rodzinnym grobie Göringów w Monachium. Za życia nie doczekał się szerszego uznania dla swojej działalności, jego nazwisko wciąż kojarzono przede wszystkim z bratem, jednym z głównych przywódców III Rzeszy.

Przez wiele dziesięcioleci Albert Göring pozostawał niemal nieznany opinii publicznej. O ile o jego bracie powstały setki książek i filmów, o Albercie przez długi czas pisano bardzo niewiele. Dopiero po sukcesie „Listy Schindlera” oraz dzięki pracy historyków i dziennikarzy zaczęto szerzej przedstawiać go jako przykład człowieka, który w sercu nazistowskiego systemu zachował elementarną przyzwoitość i starał się ratować innych. Wraz z pojawieniem się nowych publikacji i relacji ocalonych część z nich zwróciła się do Yad Vashem z wnioskiem o przyznanie Albertowi Göringowi tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Izraelski instytut zebrał dokumenty, przesłuchał świadków i przez dłuższy czas analizował dostępne materiały. Ostatecznie uznano, że mimo licznych przesłanek wskazujących na pozytywny stosunek Alberta do Żydów i jego pomoc, wciąż brakuje wystarczających, jednoznacznych źródeł z epoki, które potwierdzałyby działania wiążące się z bezpośrednim, śmiertelnym ryzykiem dla niego samego, w takim stopniu, jaki wymagany jest przy nadawaniu tego tytułu. Do dziś nie zdecydowano się więc na przyznanie mu statusu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Fakt, że Albert Göring nie został oficjalnie uhonorowany, nie zmienia jednak tego, jak postrzegają go ci, którym pomógł. W relacjach ocalałych i ich rodzin pozostaje człowiekiem, który wykorzystał swoje nazwisko, wpływy i odwagę cywilną, aby ratować innych w czasach, gdy znacznie bezpieczniej było milczeć. W cieniu jednego z największych zbrodniarzy III Rzeszy wyrósł człowiek, który wielokrotnie ryzykował własną pozycję i wolność, przeciwstawiając się temu samemu reżimowi.
NOWOŚCI WYDAWNICZE
TAJEMNICE NIEMIECKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH
TWIERDZA ZROSZONA KRWIĄ
DLA PARTNERÓW
Copyright © 2006-2026 Vaterland.pl